Obojętność

Obojętność jest przeciwieństwem miłości. To paraliż duszy doprowadzający do przedwczesnej śmierci. Jest oparta o schemat: mam to w dupie, nie zależy mi, to nie ma znaczenia, co się wydarzy, ani dobrze, ani źle. Obojętność oznacza, że ktoś postanowił nie czuć. Jest wyparte czucie – jak zerknę pod obojętność, to zobaczę, że jest tam schowane jakieś cierpienie, przed którym uciekam.

Dlaczego powinienem czuć to, co czuję? Zidentyfikuj to, zaakceptuj i pogódź się z tym, a będzie ok. Nie zależy mi, ponieważ w momencie, gdy zerknę pod spód, to okaże się, że ja czuję. A co czuję? Te wszystkie rzeczy, które są pod spodem, we mnie. Obojętność to jest nakładka na cień. To opcja, w której ja się decyduję nie czuć. Np. może być realizowana za pomocą mechanizmu obronnego, realizowana na poziom rywalizacji, czyli mówisz do kogoś, co czujesz, a on ciągle to zamienia w przyczynę i skutek. A to dlatego, że oni dają Ci terapię, oni dają Ci diagnozę, ale wcześniej czy później okaże się, że Ty w końcu czujesz i przeżywasz emocje.

Permanentnie jest to jeden ze sposobów postrzegania rzeczywistości. W momencie, gdy czujesz – Ty nie bój się czucia – Ty naucz się radzenia sobie z tym, co czujesz, a wtedy będziesz miał zestaw fascynujących informacji. Bo może się okazać, że Ty nie tylko ją czujesz na poziomie mikro – jednostki (czucie miejsc, gdzie wchodzisz i czujesz wiszącą atmosferę? Albo emocja kolektywna, gdzie na lotnisku odczuwasz, jaki jest klimat tego kraju, gdy się do niego przylatuje z innego kraju?), ale i na poziomie makro – wchodzenia w emocje za pomocą dostrzegania, zauważania otaczających Cię obrazów oraz adekwatnego reagowania na nie; odwdzięczenie przytulenia, pogłaskanie, empatia czy uświadomienie sobie sprawiania bliskiej osobie bólu w postaci braku odpowiedzi, milczenia, unikania kontaktu.

Zauważ, co czujesz do poszczególnych osób? Z jakiego powodu są Ci obojętne? Czy powtarzasz ten schemat na innych osobach? Co Ci to daje? Przybliża czy raczej oddala Cię od ludzi?